piątek, 27 marca 2015

Cztery łapy


Odkąd moja pamięć sięga w domu zawsze były zwierzęta. Na starej hacjendzie rodzicie hodowali kaczki i nutrie. Te drugie zawsze gdy o nich wspominam budzą wstręt i obrzydzenie u innych ( może za sprawą tych pomarańczowych ogromnych zębów). Był też owczarek niemiecki - Aza. Któregoś dnia mama przyniosła burego kota, ktoś musiał biedaka podrzucić.
Od tamtej pory w domu bezustannie gościły dachowce a ile w sumie się przewinęło nie jestem już w stanie zliczyć. Pokochałam ten mruczący gatunek, są wredne i co z tego, a na dodatek mają wszystko w dupie, tej cechy to nawet im zazdroszczę bo też bym tak chciała odwrócić się i iść w pizdu jak one to czynią.
Obecnie w domu jest pies - ''szogunka'' Fifi oraz ośmioletnia kotka Tpinia. Niestety piesa sfotografować jest ciężko, jest nad wyraz ruchliwa, gdy tylko próbuję złapać ją w kadrze ta zaczyna skakać albo latać z jakąś zabawką za to z kotem jest o wiele łatwiej :)


1 komentarz:

  1. Uwielbiam zwierzaki.. co kilka dni straszę męża, że sprowadzę kota do domu :D ale nasze małe mieszkanko chyba by tego nie zniosło - stąd ten lęk w oczach męża ;) p.s. fotki zwierzaków super.. a pieseł to ma mega ujęcie :D

    OdpowiedzUsuń