wtorek, 7 kwietnia 2015

I po świętach


Wielkie porządki, zakupy jakby miał się kończyć świat, stoły uginające się od jedzenia, a to wszystko dla tych kilku chwil. Nie wiem czy odsapnęłam w ciągu tego dłuższego weekendu, wręcz mam wrażenie, że jestem bardziej zmęczona chyba tym siedzeniem przy stole, a wierzcie mi to męczy cholernie, zwłaszcza kiedy człowiek jest nauczony spędzania większości czasu ''na nogach''.

Udało mi się utrzymać wagę w miejscu, nie przejadłam się ani razu z czego naprawdę jestem dumna, bo przy tak suto zastawionych stołach ciężko nie spróbować tego czy tamtego.
Niestety pogoda dała ciała i w tym roku. Śnieg, deszcz, wiatr i ogólnie niska temperatura. Słonko od czasu do czasu dawało o sobie znać, że gdzieś tam jest za ciemnymi chmurami, ale jak dla mnie to za mało wpadło tych promyków. Pamiętam któregoś roku święta wielkanocne były upalne. Jak poszłam z koszykiem do kościoła tak wróciłam ze spieczoną twarzą i ramionami. Może za rok będą cieplejsze... ale to dopiero za rok. 
 A oto mój krótki i jakże kolorowy kolaż ze zdjęć wykonanych podczas świąt.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz