poniedziałek, 4 maja 2015

Majówka


Weekend majowy niestety dla mnie przeminął niczym pstryknięcie palca. Czemu fajne chwile, kiedy człowiek nie musi biec do pracy są takie ulotne? Takie majówki powinny być raz w miesiącu :) Ja to bym mogła całe życie spędzić na wakacjach, od czasu do czasu jeżdżąc to tu to tam, no ale aż taką szczęściarą nie jestem i pozostaje mi cieszyć się z tych kilku dni przerwy a były dość intensywne.

W moim przypadku wolne zaczęło się już od czwartku po południu. Wróciłam z pracy, w domu nie zrobiłam kompletnie nic poza ogarnięciem siebie i poleciałam z chłopakiem do znajomych zacząć odpoczywać na całego.  Tak samo minął piątek i sobota. Pomimo, że mieszkam w malutkim mieście i większość przyjaciół mieszka w okolicy to ciężko nam się spotkać. Może śmiesznie to brzmi, ale naprawdę każdy jest na swój sposób zabiegany w tygodniu, a to praca, a to dzieci, a to inne sprawy, że po zrobieniu tego czy owego, siada przed swoim ulubionym serialem lub  książką i nie ma ochoty na nic innego. Ale w majówkę większość się zmobilizowała i czas minął na grillowaniu od południa do wieczora.
Ja oczywiście bez aparatu nie wynurzałam się z domu, choć przyznam się, że jednego dnia popełniłam niezłą gafę. Wrzuciłam do torby zapasowe baterie jak to czynię zawszę. Później się okazało, że te zapasowe baterie miały iść do kosza, wzięłam wyczerpane baterie! (akumulatorki w ładowarce nie zdążyły się naładować na czas).  Pomyliłam szuflady w pośpiechu, a że był to 1 maj - sklepy nieczynne. Dopiero następnego dnia dotarło do mnie, że przecież jest całodobowa stacja benzynowa. 

Pomimo roztargnienia udało mi się złapać kilka ujęć. Oczywiście nie mogło zabraknąć kwitnących drzew, które o tej porze roku wyglądają wręcz bajkowo. 



Może ta fota odstraszy co niektórych, być może większość ma już dość mięsa z grilla.


Ja i pełen relaks na huśtawce. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz