środa, 24 czerwca 2015

Czerwiec 2015


Ostatnie tygodnie przemierzam w przyspieszonym tempie. Jeszcze chwila i wyruszam na upragniony urlop (taką mam nadzieję, że w końcu podpiszą mój wniosek), stąd też podsumowanie pojawiło się trochę wcześniej. Spinam poślady bo chcę ze wszystkim zdążyć na czas, nie mogło oczywiście zabraknąć krótkiej relacji z czerwca.

Był kolejny długi weekend, gorący i słoneczny. Truskawki dojrzewały na potęgę, dzięki temu cena spadała z dnia na dzień, do tego przy takiej pogodzie kiedy nie padało ich  słodki smak powalał. Byłam na krótkiej wycieczce motorem, jak  na pierwszy raz wybraliśmy wraz z mym lubym dość ciężką trasę, a raczej nie spodziewaliśmy się takich utrudnień, drogi naszej młodości (kiedyś często przez nas i innych uczęszczane) pozarastały krzakami. Widać dzisiejsza młodzież ma inne rozrywki niż wędrówki nad strumyk przez pola. 
Miałam przeboje ze swoim kotem, pogryziony język i odwiedziny u weterynarza, sama również zaliczyłam dwie wizyty u lekarza w jednym tygodniu. Padłam ofiarą jakiejś zmutowanej wściekłej muchy, po ukąszeniu wyszedł ciemno granatowy rumień większy od pięciozłotówki, na szczęście skończyło się na maści z antybiotykiem i noga po tygodniu odzyskała swój kolor.
Dzięki pięknej pogodzie, w wolnych chwilach udało mi się popływać na materacu w basenie i złapać trochę  koloru.

Jak już przystało na podsumowania, prezentacja w kolażach. 




1 komentarz: