niedziela, 5 lipca 2015

Międzywodzie - rozdział I


Wróciłam z nad morza. Czy wypoczęta? Nie wiem. Czuję niedosyt, jeden tydzień to stanowczo za mało. Pogoda zasłużyła na kwiaty. Cieszę się, że na pobyt wybrałam małą wieś a nie ogromne miasto. Liczba ludzi mieszkających na stałe w Międzywodziu liczy ok 700 osób. Pomimo iż to dopiero początek wakacji, główny deptak roił się od turystów.

Zaskoczyło mnie wiele rzeczy, przede wszystkim czystość na ulicach, w parkach, na plaży również nie było brudno. Nawet rośliny nie posiadały ani grama kurzu, liście błyszczały jakby ktoś je przecierał każdego dnia. Ani razu nie spotkałam menela, zaczepiającego innych tekstem ''jakieś drobne na piwko?'' Ogólnie wszędzie była cisza i spokój.
Przybyliśmy na miejsce o godzinie 14. Właścicielka domków (miła kobieta) pozwoliła nam zakwaterować się przed rozpoczęciem doby hotelowej. Rzuciliśmy bagaże i poszliśmy na plażę. Było pochmurno ale ciepło, zero wiatru, morze nie falowało, aż dziwnie się poczułam czy oby na pewno jesteśmy nad morzem a nie nad jakimś dużym jeziorem?

Zamieszkaliśmy w Błękitnych Domkach, polecam wszystkim, bardzo fajne miejsce, blisko morza, w domkach czysto i przytulnie. Przed domkiem ławeczki i grill.




Wspomniane wcześniej błyszczące rośliny.


Pierwszy kontakt z morzem.


 

Pierwszy zachód słońca, pochmurny ale i tak piękny.




Reszta atrakcji w następnej części :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz