niedziela, 3 stycznia 2016

Sylwestrowo


No i jak tam w Nowym Roku? Doczekaliśmy się śniegu, pojawił się pierwszego stycznia. Ale to nie o noworocznym białym puchu ma być dzisiejszy post, chciałam zdać krótką relację z mojego sylwestrowego wieczoru. Kto ma ochotę podejrzeć?

Ten wieczór spędziłam na domówce u znajomych. Osiem osób, małe kameralne posiedzenie na zakończenie roku. Jak na złość od rana dziwnie się czułam, jakiś katar, w gardle drapało, kaszel dawał się we znaki w nocy i najzwyczajniej byłam nieco zmęczona, a tu przecież taki wieczór, jedyny w roku. Pierwsi goście opuścili imprezkę o 4.30, ja wytrwałam do 6.00. Byłam zmęczona okropnie, ale to chyba mój pierwszy Sylwester na którym siedziałam do samego rana. 

A teraz pora na zdjęcia z prywaty. Na początek stół (jeszcze nie zastawiony wszystkimi potrawami) i  jedzonko.




Balony. Nasza jedyna dekoracja, jakoś nikt nie pomyślał o serpentynach itp :)


Ale mieliśmy zimne ognie i fajerwerki :)



 




3 komentarze:

  1. Nice! Osobiście wolę sylwestrowe domówki :D zdjęcia ciekawe - zawłaszcza fajerwerki :) No i u mnie w końcu biało :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Szacun! Ja nigdy nie wytrzymałam całej nocy. A co dopiero chora! ;)
    A zimne ognie jak byłam młodsza to był must have na Sylwestra! Takie mini fajerwerki które po wypaleniu zostawiały taki specyficzny zapach ;).
    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku btw! :)

    OdpowiedzUsuń