środa, 3 lutego 2016

Co mnie wkurza na facebooku


Zauważyłam, że ostatnio zaczyna irytować mnie to co się dzieje na facebooku, a raczej to co wyprawiają inni. Wcześniej nie przywiązywałam uwagi do treści czy zdjęć publikowanych przez znajomych, znajomych znajomych itd. Aż coś we mnie pękło. O co konkretnie mi chodzi?

O wszystko. Ale po kolei. Ileż to razy słyszałam od kogoś jak mu to brakuje czasu na to czy tamto, zapracowany człek nie wie w co ręce wsadzić, nie ma kiedy wyjść do knajpy, nie ma czasu prania wstawić, ale ma czas wisieć na facebooku od rana do rana (tak, 24h na dobę), lajkować i komentować wszystko co wrzuci jego znajomy. To w końcu ma ten czas czy nie ma?

Dzieci i ich facebookowe konta. W regulaminie portalu wyraźnie napisano, iż osoby poniżej 13 roku życia nie mogą z niego korzystać. Więc ja się pytam co robią kilkulatki na facebooku? Pozwolenie rodziców? Większość przy rejestracji podaje fałszywe dane wiekowe, co z kolei również jest zabronione, okej myślą, że są sprytni, niech im będzie, ale w wielu przypadkach dzieciaki mają zezwolenie mamy czy taty, mało tego ów mamusie i tatusiowie mają swoje pociechy w znajomych. Czy to rozsądne ze strony rodziców? Ci z kolei twierdzą, że przynajmniej widzą co ich dziecko wyprawia na facebooku.

Skoro przy mamusiach jesteśmy, tutaj mam na myśli mamy wrzucające zdjęcia swoich maluszków. Fakt są słodkie, są kochane. ALE. Osobiście uważam, że to naruszenie prywatności nieświadomego niczego dziecka. Miałam wśród swoich znajomych na facebooku przypadek taki, gdzie rodzice wrzucali nagie zdjęcia swoich pociech podczas kąpieli. Raj dla pedofilów, nic dodać nic ująć. 

Wszechobecny lans. Licytacja na fury, skóry i komóry trwa w najlepsze. Pięć ujęć z nowym tv, najlepiej w różnych strojach, dziesięć ujęć z nową bryką, na masce, na dachu, w środku, gigabajty zdjęć z egzotycznymi zwierzątkami w egzotycznych krajach, a w większości po to by wzbudzić zazdrość u innych. 

Komentarze. O jaką formę komentarzy mi chodzi najlepiej zobrazuje przykład. Małżeństwo, siedzą razem w salonie, ona przy komputerze, on w telefonie. Ona wrzuca swoją kolejną fotkę, za chwilę on dodaje komentarz ślicznie kotu, ale w realu nic się nie odzywa. Czyli, że co słowa mu nie przechodzą przez gardło?

Tysiąc znajomych,  a w weekendy sam jak palec. Jeszcze lepsi są ci co wysyłają zaproszenia natomiast kiedy mijam ich na ulicy odwracają głowę :)

Wiele osób zarzucało mi, że skoro tak mnie tam wiele rzeczy drażni to po co mi konto? Już nie raz gapiłam się na przycisk usuń konto, analizowałam wszystkie za i przeciw, minusy przeważały, a ja nadal o ironio posiadam konto. Nie jestem uzależniona, na fejsie tygodniowo spędzam około 15 minut (a może to jednak uzależnienie?)  - sprawdzałam. Nie wiem co mnie wciąż powstrzymuje od wciśnięcia delete.

A Was facebook czasem nie wkurza?

5 komentarzy:

  1. Mimo wszystko Facebook to jednak miejsce gdzie mamy możliwość posiadania informacji na nasze ulubione tematy w jednym miejscu. Już nawet nie chodzi o posty z życia znajomych, ale wszystkie wydarzenia z naszego miasta, informacje na temat premier książek, płyt... no wszystko. Myślę że lepiej wyrzucać ze znajomych osoby piszące denerwujące posty niż usuwać cały NASZ profil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym się zgodzę, co do wyrzucania znajomych - blokuję niektóre treści, albo całe profile, często usuwanie kończyło się ponownym zaproszeniem i tak w koło.

      Usuń
  2. Nie ogarniam Facebooka. Może nie to, że nie rozumiem technicznie, nie daje sobie rady itd... W końcu siedzę w tym ponad dwadzieścia lat. Po prostu nie ogarniam intencji jakimi się kierowali ludzie, którzy to rozpropagowali. Takiego bałaganu, to nawet na Naszej Klasie nie było. Tego się nie da przeglądać, a jednak są tacy co w tym głęboko siedzą - wuala wolna droga, to nie dla mnie.
    Ja wiem jak to zrobić, żeby podnieść swoją hierarchię i pseudo wartość na Facebooku, ale uważam, że to jest bez sensu. Mam kupę czasu, mógłbym to opanować i zrobić tak, że moje wpisy byłyby wysoko, ale byłyby to tylko puste nic nie znaczące podlinkowania, odlajkowanych treści o dupie Maryni.
    Raz na dzień, żeby nie zaśmiecać, nie narzucać się i nie spamować, wstawiam zdjęcie z linkiem do bloga lub samo zdjęcie i po chwili znika to w czeluści ogólnego spamu, tylko dlatego, że mam niską hierarchię na tym portalu. Po prostu za mało się udzielam, za mało lajkuję, nie udostępniam, nie donoszę, mało komentuję, nie kabluje, nie lubię arabskiej muzyki i Gazety Wyborczej - tu koło się zamyka.
    Gdy miesiąc temu zaktywizowałem swoje działania na tym portalu, nie ukrywam, że głównie zależało mi na popularyzacji mojego bloga. Kto się dowiedział, ten już wie, kto nie zdążył, to też nie ma czego żałować. Dzięki Facebookowi dowiedziałem się, że mam mniej "znajomych" niż myślałem. Podejrzewałem, że tak jest, przecież istnieję i patrzę, ale nie przypuszczałem, że aż do tego stopnia.
    Osiemdziesiąt procent kolegów z mojej podstawówki nie żyje, z pozostałych dwudziestu 3/4 nie ogarnia internetu, część z tych co kumają nie udziela się na Facebooku - co zostaje? :)
    Co tam starcy tacy jak ja, dużo młodszych, którym filmowałem wesela (było tego trochę) - też w sieci nie ma. Może to i dla nich samych lepiej?

    Piszę to wszystko bez rozterki, na nikogo się nie obrażam, konta nie usuwam, zasady panujące w internecie znam od dawna. Na Facebooku jestem od początku jego istnienia, mam na nim drugie tzw.lewe konto, tyle że w hibernacji.
    Tymczasem, nie będę się kopał z koniem, tego nikt nie wygra, ale można konia ominąć, nie dać mu jeść a być może kiedyś sam zdechnie. Kto by kiedyś pomyślał, że nawet w Janowie Podlaskim konie też zdychają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wartościowe treści giną w tych czeluściach, to racja, pomimo różnego rodzaju blokad na gry i inne aplikacje ciągle coś się przebije, spam na porządku dziennym, ludzie klikają w byle co a potem nieświadomi spamują tablice teściami ''to nie żarty, wygrałam bon o wartości 800zł..''Ludzie kolekcjonują znajomych jak pokemony, z czego 90% to znajomi z widzenia - śmiechu warte. Facebook jest przydatny jeśli wykupi się promocję, inaczej jest bardzo ciężko przebić się przez te wszystkie śmieci.

      Usuń
  3. Kiedyś fb był górą. Dziś mam swoje malutkie konto i fanpejdża. Kilku znajomych, którzy sami mnie zaprosili - wystarczy. Dwa-denerwowało mnie Kubuś sika, Kubuś pierwszy raz tu, Kubuś pierwszy raz tam, Pierwszy krok Kubusia, pierwszy przysiad itd... itp.

    OdpowiedzUsuń