niedziela, 3 kwietnia 2016

Sum wielkanocny

 

W końcu cieszę się chwilą wolnego i mam czas na czerpanie z wiosny z tego co najlepsze. Moja tymczasowa niedyspozycja do pracy wychodzi mi na dobre i ciężko będzie mi wrócić. Święta już za nami, a ja dziś przygotowałam, krótką fotorelację z tamtego okresu.

W piątek przed samymi świętami przeżyłam dramat. Odpalam aparat, a on włącza się, następnie do połowy wsuwa obiektyw, obraz wyświetlacza robi się biały po czym aparat wyłącza się. Pierwsza myśl może jakaś zawiecha. Niestety kolejne próby uruchomienia przynoszą ten sam efekt. Zachodzę w głowę co się mogło stać, ani nie upadł, ani nim nie uderzyłam. W panice szukałam papierów od ubezpieczenia sprzętu, już miałam jechać z reklamacją. Załamana totalnie. Już miałam się przeprosić z moim starym, malutkim, kompaktowym aparacikiem, gdy moja koleżanka zasugerowała może to tylko bateria. Nie brałam tej opcji pod uwagę, gdyż ładowałam akumulatorki w tygodniu, aby przygotować się na święta. Wymieniłam baterie na zapasowe i ku mojej radości aparat zaczął działać poprawnie. Kamień spadł mi z serca. Poczułam ulgę i kolejne dni nie przyniosły już żadnych niemiłych niespodzianek. Tak w skrócie - było smacznie i słonecznie :)

 

 

 

 

 





2 komentarze:

  1. Przepiękne podsumowanie wielkanocne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojeej ale "przygoda".. chyba sama bym padała na zawał.. Na szczęście z happy-endem :D Zdjęcia cudne.. kolorowe i wiosenne :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń