niedziela, 8 stycznia 2017

Zdobywam szczyty

 

Wspięłam się na szczyt Wielkiej Sowy, w końcu! Do tego wlazłam tam po raz pierwszy zimową porą. Kilka moich wypadów lata temu zawsze odbywały się wiosną lub wczesną jesienią. Nigdy zimą. Wysokość góry wynosi  1015 m. W warunkach zimowych, w śniegu i mrozie to dosyć męczący wyczyn, dokładając do tego brak kondycji to wręcz proszenie się o kłopoty. Zmachałam się strasznie. Ale dotarłam.

Widoczki niestety średnie, gdyż mgła lubi psuć mi uroki podziwiania gór. Za to takiej ilości śniegu nie widziałam od lat. W końcu też zobaczyłam z bliska wyremontowaną wieżę. O historii wieży możecie poczytać TU, a poniżej zerknijcie na fotki z tamtego wypadu.








7 komentarzy:

  1. Gratuluję dotarcia na szczyt :D Ta wieża wygląda niesamowicie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, była nieczynna no i do tego pogoda, ale już mam plan wybrać się tam wiosną.

      Usuń
  2. Ojej, jaka biała zima. Gratuluję samozaparcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała i mroźna, drzewa oblodzone jak sople :)

      Usuń
  3. Ale biało! Gratuluję zdobycia szczytu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże... Jak pięknie! Jestem oczarowana tymi widokami! wow <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne widoki! Uwielbiam gdy zima wygląda właśnie tak. Wszędzie biało i pięknie :) Za to topniejącego śniegu nie znoszę...

    OdpowiedzUsuń