niedziela, 26 lutego 2017

Luty - nowości


Miesiąc co prawda krótki, a mimo to wpadło mi troszkę nowości. Wbrew pozorom jestem bardzo oszczędną osobą, jeśli chodzi o kupowanie czegokolwiek. Sztukę kupowania za naprawdę niewielkie pieniądze opanowałam do perfekcji. Za wszystko co dziś zaprezentuję wydałam 97zł.

Zacznę od bardzo przydatnej rzeczy, bez której teraz nie wyobrażam sobie pracy przy robieniu zdjęć, zwłaszcza wtedy, gdy muszę przytrzymać blendę, a nie mam pomocnika pod ręką. Bezprzewodowy pilot do aparatu. Tutaj miałam spory dylemat, gdyż zastanawiałam się nad oryginalnym pilotem do Nikonów, jednak w ostateczności wybrałam zamiennik. Pilot ma zasięg do 10 metrów, w zależności od posiadanego modelu aparatu. Sprawdziłam na swoim Nikonie D5200 i faktycznie robił zdjęcia z odległości około 10 metrów. Producent podaje kompatybilność również z Cannonem, Olympusem oraz Pentaxem. Cena wraz z przesyłką wyniosła 12 zł.


Teraz odbiegam od gadżetów fotograficznych i przenoszę się w świat kosmetyków. Żółty lakier do paznokci. Jako iż z utęsknieniem czekam na tą prawdziwą cieplutką wiosnę, postawiłam na jasne barwy. Cena 11 zł.


Black mask. Długo zwlekałam z zakupem tego produktu. Naoglądałam się masy filmów innych blogerek, które przeprowadzały testy maski na własnej skórze. W końcu po około roku zaryzykowałam i zakupiłam jedną tubkę. Jest to świeży zakup, czarna maska przyszła do mnie kilka dni temu i jak do tej pory użyłam jej tylko raz. Muszę przyznać, że faktycznie oczyściła skórę, bez przesady oczywiście, ale myślę, że po kilku zabiegach będzie widać sporą różnicę. Maska ma dość silne działanie i zdecydowałam się stosować ją raz na tydzień. Za 60 g z wysyłką zapłaciłam 22 zł.


Trampki na koturnie. Kupując buty zawsze proszę sprzedawcę, aby dokładnie sprawdził towar przed zapakowaniem. Kiedyś dostałam bubla, z którym miałam małe przeboje i od tamtej pory piszę pewną regułkę, która działa. Dostałam telefon, że zamówione przeze mnie obuwie ma małą skazę na nosku i od razu zaproponowali mi zniżkę lub zwrot pieniędzy. Po obejrzeniu zdjęcia zdecydowałam się na zniżkę. Skaza okazała się niegroźna, z pomocą zmywacza do paznokci wybieliłam plamkę. Cena butów wraz ze zniżką i wysyłką to 52 zł. W sezonie ten model obuwia w tamtym roku kosztował w przedziale 120 - 139 zł, w zależności od sprzedawcy i kosztu wysyłki.


Ciekawa jestem czy Wy również robicie polujecie na okazje i szukacie tańszych rozwiązań. 

4 komentarze:

  1. Ja też lubię "polować" na okazję i nie lubię przepłacać ;) Sporo rzeczy zmieściłaś w tych 100 zł. Najbardziej zaskoczył mnie ten pilocik. Wczoraj patrzyłam na stronę Olympusa i o ile dobrze pamiętam to pilot do aparatu kosztował ponad 200 zł... Może kiedyś się pokuszę na ten co Ty kupiłaś, skoro nadaje się do Olków. 200 zł za taki gadżet na pewno bym nie dała.
    Maseczka też mnie bardzo ciekawi, a trampki bardzo opłacało się kupić. Kolor lakieru rzeczywiście bardzo wiosenny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pilocik to i dla mnie zaskoczenie, do mojego Nikona można kupić za około 100zł, jak dla mnie to sporo jak na taki mały bajer.

      Usuń
  2. Ooo buciki baaardzo lubie :D hehe super!

    OdpowiedzUsuń