środa, 16 sierpnia 2017

Dziwnówek #3

 

Zapowiadałam ostatnio kolorowy i słoneczny post. Tak więc rozsiądźcie się wygodnie, przygotujcie zimnego drinka z palemką i zostawicie wszystko na chwilę. Dzisiaj zabieram wszystkich na plażę, z daleka od ludzi.

Piękna pogoda pod koniec urlopu mile zaskoczyła niejednego. Postanowiliśmy przejść się plażą nieco dalej, głównie powodem tej wyprawy były bunkry, które kilka lat temu na wydmach odsłoniły sztormy. 


 

Aby uniknąć tłoku, parawanów i wrzasków wystarczy przejść się 20 minut dalej od zejścia. Mieliśmy kawał plaży tylko dla siebie, od czasu do czasu przechodzili spacerowicze. Dwa razy przeleciał paralotniarz.

 

 

 



 

 

Uroki dzikiej plaży, czyli coś za coś, jest cisza i spokój ale kamieniste wybrzeże, najgorzej było wyjść z morza, gdy człowiek delikatnie próbował stąpać po kamieniach, a tu od tyłu w plecy uderzała fala, która pchała ku brzegowi. Nie było to przyjemne, palce u stóp poobijane. Pod koniec tego słonecznego popołudnia z tej spokojnej plaży przegoniła nas burza, co prawda później chwilę popadało, ale obyło się bez piorunów i grzmotów. 



W kolejnym i już ostatnim wpisie będzie pożegnanie z morzem i Dziwnówek nocą.

1 komentarz: